Pod czynnym patronatem nowej szefowej
oraz honorowym ustępującej, w trzecią sobotę listopada ( 17-11-2018r.),
zwiedzaliśmy Naukowe Centrum Energii (NCE). W kieleckim parku technologicznym
uruchomiono go trzy lata temu. Funkcję edukacyjną tej placówki trudno
przecenić. Już pierwsza instalacja przy wejściu np. świetnie ilustruje podstawowe
relacje między kategoriami fizycznymi – pracą – mocą – energią.
Wprawiając w ruch turbinę wykonujemy określoną pracę, jeśli będziemy to
robić szybciej tzn. z większą mocą, to szybciej napełnimy wodą zbiornik znajdujący się w
górnej części urządzenia. Napełniając go zamieniliśmy wykonaną przez nas pracę
w energię potencjalną wody. Potencjalną, dopóki napełniony wodą zbiornik
się nie przechyli, bo wtedy woda spadając w dół, będzie już energią
kinetyczną, a ta z kolei spadając na łopatki koła wodnego, zamieni się w pracę,
bo koło się zacznie obracać. Każda z instalacji ilustruje jakieś procesy
związane z energią.
My rowerzyści obserwujemy podobne procesy w przyrodzie. Energia
słoneczna ogrzewając wodę, zamienia się w pracę unosząc tę wodę w postaci
pary do góry. Para wodna z kolei na pewnej wysokości ulega kondensacji
zamieniając się w wodę. Wisząca w chmurze woda, to nic innego jak energia
potencjalna wody, która spadając w postaci deszczu posiada już energię
kinetyczną, która z kolei zamienia się w pracę. Efekty tej „pracy”
często są takie, ze zamiast jechać drogą gruntową, trzeba rower prowadzić.
Reasumując: takie miejsca jak NCE
prowokują do zadawania pytań typu „co od czego jak zależy”, a to podobno
najlepsze lekarstwo na sklerozę… Rowerzystom to się bardzo przydaje, bo
wyjechać z domu to jedno, lecz dobrze też wiedzieć, jak wrócić….
Zdjęcia ze zwiedzanego Naukowego Centrum Energii można oglądać także w zakładce FOTO.
Udostępniła je koleżanka Joaana Burtnik